Możesz sprawdzić bezpośrednio w WhatsApp, czy Twoje konto jest zalogowane w przeglądarce: Aby to zrobić, dotknij opcji WhatsApp Web w przeglądzie czatu. Tutaj możesz zobaczyć przegląd zarejestrowanych urządzeń, a także czas ostatniej aktywności. Jeśli dotkniesz wpisu, wylogujesz się z odpowiedniej platformy.
Umów wizytę. U nas w Polsce nie jest możliwa wizyta u lekarza psychiatry w poradni osoby niepełnoletniej bez zgody rodziców. Warto pomyśleć o poważnej rozmowie z rodzicami, ewentualnie jeśli bardzo źle się czujesz zgłoś się na Izbę Przyjęć do Instytutu Psychiatrii i Neurologii albo do Szpital w Józefowie pod Warszawą.
Pobyt w psychiatryku. Wiemy, co się dzieje za murami. Bójki, gwałty, brak nadzoru - oto jak pacjenci wsp. Problemy polskiej psychiatrii. Wspomnienia ze szpitala psychiatrycznego. Zaburzenia psychiczne i emocjonalne dotykają coraz. Gdzie szukać pomocy w depresji? Chorzy na depresję potrzebują pomocy już w początk
Podejmując decyzję o wizycie u psychiatry pacjenci, prócz opinii o specjaliście i dostępnych terminach, sprawdzają także koszty wizyty. Koszt pierwszej wizyty u lekarza psychiatry w Klinice LMC to 240zł, zaś koszt kolejnych wizyt to 220zł. Problemy psychiczne, choć nie mówi się o tym głośno, dotyczą coraz większej liczby osób.
Osoby nieletnie odizolowane w ośrodku wychowawczym muszą mieć możliwość kontaktowania się z bliskimi, jednak nie musi służyć do tego celu telefon komórkowy. Zgodnie z przepisami, kontakt z osobami spoza placówki może być ograniczony, a nawet zakazany, jeśli stwarzałby zagrożenie dla porządku prawnego lub bezpieczeństwa.
Normalnie tak jak mozesz pogadac w szpitalu, tak mozesz pogadac z lekarzem w poradni i lepiej na tym wyjdziesz. Możesz gadać ile chcesz a nie tylko raz czy dwa w ciągu miesiąca, możesz się postasrać, żeby się dobrze zdiagnozować. Szpital psychiatryczny to nic z tych rzeczy, to jest wysypisko śmieci gdzie śmieci sie utylizuje.
wj6ek. W ramach naszej nowej kampanii "Prawda" przypominamy wybrane teksty Onetu, które wpłynęły na otaczającą nas rzeczywistość. W najbliższych miesiącach na stronie głównej będą prezentowane kolejne artykuły z serii #wybieramyPrawdę. Odwiedź stronę Daria ma 16 lat i właśnie próbowała się zabić. Dwa razy. Po drugiej próbie na sygnale odwiozą ją do szpitala psychiatrycznego w Gnieźnie, zwanego Dziekanką. Na oddział 12. trafiają tam dzieci z chorobami i zaburzeniami psychicznymi, ale również te po próbach samobójczych, niepełnosprawne umysłowo i tzw. trudna młodzież, z którą nie radzą sobie nawet w ośrodkach wychowawczych. 16-letnia Daria dwa razy próbowała się zabić. Po drugiej próbie trafiła do szpitala psychiatrycznego w Gnieźnie, zwanego Dziekanką. Zniszczona część Rok wcześniej. 15. urodziny Darii. Gdyby ktoś jej powiedział, że kolejne ledwo przeżyje, nie uwierzyłaby. Facebook pika od życzeń. "Kochanie, jesteś już #hot15!", "Życzę ci normalnych przyjaciół, cudownego bojfrenda i żebyś zawsze tak pięknie rysowała", "Śmiej się cześciej, wariatko", "Wszystkiego naj, głupolu!". Takie tam przekomarzanie się nastoletnich kumpeli. Jest ich sporo, tych ze szkoły i tych z kółka plastycznego, na które Daria biega po lekcjach, ale i tak jej najlepszą przyjaciółką jest mama. Tylko jej zwierza się ze wszystkiego: z tego, że chciałaby nauczyć się jeździć na motocyklu i że Janek, ten z równoległej klasy, dziś się do niej uśmiechnął. Może faktycznie czasem Daria wygląda na smutną, ale przecież nie ma powodów. No może ten jeden: ojciec znowu nie zadzwonił na urodziny. Nie zadzwonił, bo mama, jej ukochana, najlepsza mama, nie pozwala im się kontaktować. Daria pamięta go tylko z wczesnego dzieciństwa. Wypytuje, ale nie dostaje odpowiedzi. Dlaczego się rozwiedli? Dlaczego nie może go zobaczyć? Nigdy się tego nie dowie. Męczy ją to tak bardzo, że rozmowy z mamą przeradzają się w kłótnie. Nie satysfakcjonują jej już argumenty, które przyjmowała jako dziecko. W końcu matka ulega, zgadza się na spotkanie. Dzwoni do byłego męża, ale dowiaduje się, że jakiś czas temu zmarł na zawał. To pierwszy cios, który Darii wymierza życie, drugi będzie nokautujący. - Dowiedziałam się, że już go nie poznam, dlatego tak trudno było mi się pozbierać – opowiada Daria. – Niedługo potem okazało się, że mama ma raka. Na początku wierzą, że uda się pokonać chorobę, w końcu rak jest dziś uleczalny. Niestety nie ten wykryty za późno, w zaawansowanym stadium i z przerzutami. - Mama chciała ze mną rozmawiać o tym, co będzie, jeśli... Co zrobię, gdzie będę mieszkać, jak sobie poradzę… Ja nigdy jednak nie chciałam. Nie myślałam o śmierci, bo po co? Dlaczego miałam myśleć o czymś przykrym, zamiast korzystać z tego, że jeszcze mam ją przy sobie? Tak wtedy myślałam… Daria reaguje wyparciem. Nie chce rozmawiać o tym, co nastąpi. Nie chce patrzeć na swoją mamę bez włosów. Prosi ją, żeby chodziła przy niej w peruce albo nakryciach głowy. Gdy zauważy kawałek łysiny, zamyka się w pokoju i płacze. Może, jak będzie udawać, że choroba nie istnieje, to naprawdę zniknie. Mama odchodzi któregoś ranka: - Kiedy umarła, czułam jak część mnie właśnie została zniszczona. Jakby ktoś zbombardował połowę miasta. To był szok. Nie byłam na to przygotowana. Przez kilka dni z nikim nie rozmawiałam, przez trzy tygodnie nie chodziłam do szkoły. Zamieszkałam u brata. Ciągle chodziłam ze spuchniętymi powiekami. Płakałam w dzień i w nocy, śniła mi się. Te sny nie są złe, ale Daria i tak trochę się boi. Raz, kiedy mama jeszcze żyła, Daria zażartowała, że może ją po śmierci nawiedzić. Zrobi jej herbatkę i pogadają. Którejś nocy w domu słychać kroki, czuć czyjąś obecność: - Bałam się, że naprawdę przyszła do mnie na tę herbatę. Daria mieszka u rodziny, ale jest z nią coraz gorzej. Ból po stracie najbliższej osoby jest niewyobrażalny, w dodatku pojawiają się dziwne myśli. Jeśli nie ma mamy, to dlaczego ona ma żyć? Jej głowa zaczyna szaleć. Daria: - Krzyki, piski, autodestrukcja, drapanie, bicie paskiem, cięcie, wszystko byle się ukarać najboleśniej. Ukarać, bo czuje się winna, choć sama nie wie dlaczego. Najgorzej jest w urodziny. Głodzi się od dwóch dni. Śpi na ziemi, nie ma siły wstać ani nawet płakać. Leży ciągle w tej samej pozycji, rozmawia ze sobą w myślach, marzy o tym, żeby zasnąć i się nie obudzić. W końcu postanawia zamienić to marzenie w czyn. - Przyszedł taki dzień, kiedy przesadziłam. Nie przypadkiem, specjalnie. Wzięłam silne tabletki nasenne, zostały jeszcze po mamie. Karetka, toksykologia, płukanie żołądka: - Dwa dni czułam się jak w śpiączce, a tak naprawdę robiłam im niezłe jazdy. Wyrwałam sobie wenflon, pocięłam się plastikowym nożem do krwi i dwa razy wyrwałam się z pasów, którymi musieli mnie przypinać do łóżka. Niektórych niedoszłych samobójców pobyt na toksykologii stawia do pionu. Po takim doświadczeniu w jakimś sensie trzeźwieją, przestają myśleć o odebraniu sobie życia. Ale nie Daria - ona żałuje, że ją odratowali. Po powrocie do domu odmierza 182 tabletek: uspokajających i przeciwbólowych. Potem tnie jeszcze rękę, równo, po żyłach. - Znowu płukanie żołądka, znowu toksykologia i jeszcze szycie. Ale tym razem już mnie nie puścili do domu. Jadąc na sygnale do szpitala psychiatrycznego, czuje się jak zabójca. Za karę - Raz! Raz! Raz! Wstajemy, dziewczyny! – pielęgniarz wchodzi do pokoju i wszystkim zrzuca kołdry. Pierwsza pobudka Darii w szpitalu wyglądała jak w wojsku. Zszyty nadgarstek boli ją i swędzi. Prosi pielęgniarza o zdjęcie szwu, na wypisie z toksykologii jest napisane, by zrobić to po trzech dniach. Pielęgniarz stwierdza jednak, że to za wcześnie. Ma przyjść we wtorek. We wtorek okazuje się, że bez zgody lekarza prowadzącego nic nie można zrobić, a lekarz będzie dopiero w czwartek. Do tego czasu wdaje się zakażenie, ale przynajmniej wreszcie ściągają szew. Dzieci na oddziale rzucają przedmiotami, krzyczą, zaczepiają. Jedna dziewczynka wszystkich bije po pupie. Niektórzy pacjenci, zwłaszcza ci młodsi, śmieją się z niedoszłych samobójczyń. Darii to nie dziwi, trudno im zrozumieć, że ktoś chce odebrać sobie życie. Jedną z dziewczyn, która rozumie, jest Ola - w "Dziekance" od miesiąca. Luźne spodnie, bluza z kapturem narzuconym na nieuczesane włosy, harda postawa. Sama przyznaje, że ma trudny charakter i problemy z agresją. Na oddział trafiła po tym, jak pocięła się żyletkami. - Problemy w domu i nie tylko – wyjaśnia lakonicznie. - Wiem, że inni mają gorzej, ale jeśli matka, zamiast być przy dziecku, być z niego dumna, woli krzyczeć, nie doceniać tego, jak się stara... – wymienia Ola, gdy dopytuję o te problemy. - Zero wsparcia i miłości. Od dzieciństwa tylko krzyki, awantury, bicie. W szpitalu wcale nie jest lepiej. Ola opisuje przeszukiwanie przez pielęgniarzy. Zdarza się, że dzieciaki przemycają papierosy i trawkę, ale też żyletki, długopisy... cokolwiek, czym można się pociąć. Żeby sprawdzić, czy pacjenci nie mają przy sobie zakazanych przedmiotów, pielęgniarze każą im rozebrać się do naga. U Oli wywołuje to traumatyczne wspomnienia - jako dziecko była molestowana przez ojca. To z tego powodu cztery razy próbowała się zabić. "Kiedyś bałam się ciemności, myśląc, że mieszkają w niej potwory. Potem zrozumiałam, że najgorsze potwory mieszkają w ludziach" – pisze w chwili słabości, ale taka chwila zdarza jej się rzadko. Nie chce litości. - Oni tam psują człowieka i jego psychikę – mówi Ola. – Nie pomogą, bo nie rozumieją, jak my się czujemy i co przeszliśmy. Myślą, że z dnia na dzień będziemy żyć pełnią życia, a jak nie, to nafaszerują nas prochami. W psychiatryku jest jak w dziczy, żeby przetrwać, trzeba mieć głowę na karku. Jak w dziczy jest wtedy, gdy pacjenci wdają się w bójki. Albo jak nastolatki uprawiają seks w łazience. Albo jakiś chłopak gwałci dziewczynę z pokoju obok. Albo inny wiesza się na ramie łóżka, podcina żyły końcówką długopisu czy nawet temperówką. Ale pacjenci to według moich rozmówczyń niejedyne zagrożenie. - Jak ktoś chce się pociąć, to zapinają go w pasy albo dają tabletki nasenne – mówi Ola. – Tak samo robią z osobami agresywnymi lub po prostu niepełnosprawnymi. Kiedy robią coś, co nie podoba się pielęgniarzom, to zapinają w pasy i zakładają pampersa. Czasem zamykają pacjentów w sali, nie możesz wyjść. Jak wyjdziesz, to dostaniesz szprycę, taki zastrzyk, po którym śpisz godzinami. Daria mówi, że najbardziej było jej żal dzieci niepełnosprawnych umysłowo: - Były szarpane i bite, jeśli np. rzucały przedmiotami, krzyczał czy coś psuły. Widziałam to. Oczywiście bite nie tak, żeby został ślad, tylko żeby poczuły, że zrobiły źle. Okropieństwo. Pamiętam też sytuację ze stołówki. Zawsze był tam dyżurny, który mył stoły brudną szmatą po posiłku. Jeden pielęgniarz wziął kiedyś tę szmatę i zaczął wycierać nią buzię dwójce niepełnosprawnych dzieci... Jeden chłopiec rzucił krzesłem i od razu zapięli go w pasy na cały dzień. Ola dodaje, że niepełnosprawnym dzieciom dostaje się za to, że są chore i zdarza im się robić coś, czego nie kontrolują: - Żyją we własnym świecie i nie rozumieją, co się dzieje w tym rzeczywistym. Była taka dziewczyna, miała ciężką chorobę psychiczną, głównie siedziała zamknięta w izolatce. Jak się przechodziło, to było widać, że wgapia się w ścianę albo patrzy przez szybkę. Kiedyś, podczas zmiany pieluchy, odgryzła pielęgniarzowi paznokieć. Tak się wkurzył, że zapiął ją w pasy na tydzień. Moim zdaniem w takim miejscu powinny być kamery albo osoba, która stale kontroluje, żeby nie zdarzały się takie rzeczy. Oni tam biją, szarpią, targają po podłodze. Po prostu przemoc. Niepełnosprawne umysłowo dzieci rzadko się skarżą. Zresztą niektóre nie mają nawet okazji. Jeden z pacjentów, chłopiec, jest na oddziale od czterech lat z przerwami. Mama dzwoni do niego rzadko, jeszcze rzadziej odwiedza, nie przywozi jedzenia, jak inni rodzice. Chłopczyk chodzi po oddziale, zaczepia inne dzieci i pyta, czy poczęstują go jakimś smakołykiem. - Z koleżankami, jak wyjeżdżałyśmy, zostawiłyśmy mu dużo słodyczy – mówi Daria. W opowieściach obu dziewcząt przewijają się te same imiona pielęgniarzy. - Są też miłe, pomocne osoby, ale to wyjątki. Pytam, czy pacjenci zgłaszali incydenty przemocy. Daria i Ola twierdzą, że tak, ale rozmowy nic nie dawały. - Ja bałam się rozmawiać z ordynatorką. To ona decydowała o wszystkich wypisach. Bałam się, że jak powiem coś nie tak, to mnie szybko nie wypuści – wspomina Daria. Dodaje, że karą za niesubordynację pacjenta bywa przedłużenie pobytu. Ola stwierdza, że "tam" ciężko wytrzymać dwa tygodnie, a co dopiero dwa miesiące czy cztery, jak niektórzy. Robi się i mówi wszystko, żeby wyjść. - To jak więzienie: kraty, przepustki, krzyki, poniżanie i psiowate jedzenie – stwierdza dziewczyna. – Po dwóch tygodniach możesz iść do szkoły, ale to nie to samo, co normalna szkoła. A jeśli chcesz wyjść na dwór albo z rodziną, to musisz być grzeczny i niczego nie odwalać. Namiastka W czwartki jest zebranie. Ordynatorka, lekarze, pielęgniarze, psycholodzy i pacjenci spotykają się i rozmawiają o tym, jak minął tydzień. Dziewczyny, mimo że trafiły tu z powodu prób samobójczych, nie chodzą na psychoterapię. Z lekarzem spotykają się raz w tygodniu. To także czas na raport, czyli zdanie relacji z tego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku dni, czy pojawiły się jakieś problemy, sytuacje wymagające rozwiązania. Młodsze dzieci zawsze mają jakieś "ale", starsze rzadko. Twierdzą, że jest okej. Chcą tylko opuścić szpital. Daria mówi, że na oddziale są dzieci i nastolatki, które trafiły tu "za to, że chciały się zabić, za agresję, za ćpanie". Z ust Oli pada podobna kwestia: zamknęli ją w szpitalu "za próbę samobójczą, za marihuanę i agresję". "Za" – tak jakby pobyt w szpitalu był dla nich karą, a nie formą pomocy. I rzeczywiście młodzi pacjenci tak to traktują. Plan działania nasuwa się więc sam. - Wypuścili mnie po dwóch tygodniach, bo dzień w dzień wmawiałam im, że życie jest piękne – opowiada Daria. - Lanie wody o tym, jak to czuję się lepiej. Mówiłam, że znalazłam sens życia, że rozumiem, że źle robiłam. Wszyscy tak mówili, więc ja też zaczęłam. I zadziałało. Po wyjściu jest lepiej, ale tylko dlatego, że wreszcie czuje się wolna. Ze swoją psychiką, mimo wsparcia najbliższych, nie radzi sobie do dziś: - Wszystkie wspomnienia są pochowane z tyłu głowy, ale czasem się budzą i znów zaczyna się fala autodestrukcji. Moje ręce już nigdy nie będę wyglądały normalnie. Oli dopiero po sześciu tygodniach udaje się przekonać lekarzy, że czuje się dobrze i może wracać do domu. - Szczerze? – pyta. – Miałam po wyjściu momenty załamania i było kilkanaście kresek. Nauczyciele, znajomi, którzy wiedzą, że mam pocięte ciało, patrzą na mnie jak na psychopatkę, to samo rodzina. To uciążliwe, a wspomnienia tak czy siak wracają. Szkolni psychologowie nie potrafią nam pomóc. Daria jest pod stałą opieką psychiatry, wróciła do szkoły, stara się normalnie żyć. Jest jedna rzecz, która trzyma ją w pionie. To jej pasja – motocykle. Robi właśnie prawo jazdy, odkłada każdy grosz, żeby kupić sobie własny pojazd – to jej marzenie, dzięki któremu jutro wydaje się trochę jaśniejsze. Mówię jej coś, co pewnie słyszała już setki razy – że jest bardzo dzielna. Odpowiada, że wcale się za taką nie uważa. - Gdyby nie moja słabość, nie straciłabym miesiąca na pobyty w szpitalach. Po dłuższym namyśle Daria stwierdza, że może szpital trochę jednak "pomagał" pacjentom: - Wszyscy mówili przy wyjściu, że już nigdy nie zrobią czegoś głupiego, żeby znowu tu nie trafić. Słowo przeciwko słowu W lipcu 2017 r. - już po wyjściu Darii i Oli ze szpitala - na stanowisku ordynatora oddziału dziecięco-młodzieżowego w "Dziekance" nastąpiła zmiana, zmienił się również dyrektor całej placówki. Nowa ordynatorka, dr Katarzyna Olszewska nie chce komentować sytuacji, które miały miejsce, zanim zaczęła tu pracę. Po szczegóły dotyczące zasad panujących na oddziale 12. odsyła do dyrektora placówki ds. lecznictwa, dr. Artura de Rosiera, który z kolei prosi mnie o oficjalne pismo. Nieoficjalnie, od jednego z pracowników słyszę: "Zdarzają się tu różne rzeczy, nie oszukujmy się". Udaje mi się skontaktować z pielęgniarzem, którego Daria zapamiętała jako jednego z agresywnych. Gdy proszę go o rozmowę i odniesienie się do słów dziewczynki, irytuje się. - Musiałaby pani zapytać tę pacjentkę o powód hospitalizacji – ucina dyskusję. Po dwóch dniach otrzymuję oficjalną odpowiedź od dyrektora placówki Marka Czaplickiego. Czytam w niej "Specyfika schorzeń, jakie leczymy, powoduje, że zachowania pacjentów bywają różnorodne, w tym agresywne, roszczeniowe, oportunistyczne. Personel oddziału psychiatrii dzieci i młodzieży jest personelem fachowym, potrafiącym sobie radzić w różnych sytuacjach pracy terapeutycznej. Tym samym absolutnie zaprzeczam, by w oddziale mogły mieć miejsce zachowania personelu, jakie opisuje pani w piśmie (...)". Dyrektor przekonuje również, że opieranie się na subiektywnym odbiorze tylko jednej osoby (pismo wysłałam do szpitala po rozmowie z Darią, przed rozmową z Olą) jest krzywdzące i nieuzasadnione. Podałam dyrekcji szpitala imiona pielęgniarzy, których obie dziewczynki zapamiętały jako najbardziej agresywnych. Nie uzyskałam jednak odpowiedzi na pytanie, czy zostaną podjęte jakiekolwiek kroki, by skontrolować zachowanie pracowników. Kontrolę w "Dziekance" przeprowadziło za to Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. Jak się dowiedziałam, od początku roku ze strony pacjentów wpłynęły cztery skargi dotyczące funkcjonowania "Dziekanki", żadna nie dotyczyła jednak oddziału dziecięco-młodzieżowego. Urzędujący na miejscu Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego przekonuje, że rozmawiał z obecną i byłą ordynatorką oddziału, a także z pacjentami, którzy w tej chwili w nim przebywają. Ani oni, ani ich opiekunowie nie zgłosili żadnych nieprawidłowości dotyczących nieetycznego zachowania personelu. "Wręcz przeciwnie, pacjenci ocenili relacje z tymi osobami jako pozytywne, a w przypadku jednego z pielęgniarzy dodatkowo wskazali na jego opiekuńczość i troskę" – czytam w liście od rzecznika praw pacjenta Bartłomieja Chmielowca. - Oczywiście będę na bieżąco monitorował tę sprawę, ponieważ bicie, szarpanie czy też karanie pacjentów w szpitalach jest niedopuszczalne – dodaje Bartłomiej Chmielowiec. Dwa światy O szpitalu, w którym przebywały Daria i Ola, bywało już głośno. Po raz pierwszy w 2009 r., gdy jedna z pacjentek podczas spaceru oddaliła się od opiekunki i rzuciła pod pociąg. Rodzina oskarżyła placówkę o zaniedbanie, śledztwo jednak umorzono. Pełnomocnik szpitala, radca Leszek Sobieski w wypowiedzi dla "Głosu Wielkopolski" argumentował, że taki wypadek mógł zdarzyć się wszędzie i trudno z tym dyskutować. Mimo to po kilku latach dzieciom i mężowi kobiety udało się uzyskać odszkodowanie. We wrześniu 2012 r. pracownicy Biura Rzecznika Praw Pacjenta przeprowadzili w "Dziekance" kontrolę, która wykazała, że pacjenci szpitala byli angażowani do sprzątania, dopatrzono się także nieprawidłowości we wprowadzaniu przymusu bezpośredniego, przywiązywania do łóżek czy izolacji. Ówczesna dyrektorka "Dziekanki" Barbara Trafarska odpierała zarzuty, tłumacząc, że kontrola nie była rzetelna. Stanowczo zaprzeczyła również informacjom o złym traktowaniu podopiecznych przez personel. Kontrola miała miejsce po interwencji wolontariuszek, które zgłosiły, że jedna z pacjentek, właśnie z oddziału 12., była przywiązana pasami do łóżka. Dyrektor Trafarska przekonywała, że pacjentka ta sprawiała poważne problemy, między innymi rozbiła pielęgniarce głowę krzesłem. Miesiąc po ujawnieniu tych informacji, do "Gazety Wyborczej" napisał były pacjent "Dziekanki", który trafił tam po nieudanej próbie samobójczej. Opisywał głodowe porcje żywieniowe, brak intymności podczas obchodów i sytuacje, w których lekarze śmiali się z wizji schizofrenika. "Z tamtego okresu pamiętam też strach. Czego się baliśmy? Ja najbardziej bałem się otępiających leków. Na dzień dobry dostałem taką dawkę, że ślina ciekła mi z ust, a ja nie wiedziałem, jak się nazywam. Inni bali się przywiązywania do łóżek. Ci, co byli ze mną w pokoju, opowiadali, że jak już kogoś przywiążą, to przynajmniej na dzień, dwa. Ale tego nie widziałem. Pielęgniarki rzeczywiście straszyły pasami, i to straszyły skutecznie. Był facet, który w kółko do nich chodził i mówił, że chce wyjść do domu. Jak postraszyły go pasami, to przestał. Niektóre pielęgniarki strasznie się też na nas wydzierały: że za wolno jemy leki, że za głośno rozmawiamy przy obiedzie, że jeszcze się nie umyliśmy, że śmierdzimy. Niektórzy rzeczywiście się nie myli, ale i tak nie uważam, że wyzywanie od śmierdzieli było uzasadnione” – czytamy w tym liście. Na forach internetowych i w serwisach poświęconych usługom medycznym "Dziekanka" - jak wiele innych tego typu placówek - ma skrajne opinie. Obok negatywnych ocen, w których pojawiają się oskarżenia o złe traktowanie pacjentów, nie brakuje podziękowań, wypowiedzi o wspaniałych warunkach i pochwał dla personelu, w których pacjenci piszą, że szpital podarował im drugie życie oraz pozwolił stanąć na nogi. Te ostatnie dotyczą najczęściej oddziałów dla dorosłych. Katarzyna Szczerbowska, dziennikarka i wolontariuszka walczącej ze stygmatyzacją osób po kryzysie psychicznym Fundacji eFkropka podkreśla, że oddziałów dla dorosłych nie można porównywać z dziecięcymi. Jak twierdzi, to dwa różne światy. Katarzyna kilka lat temu opisała własną walkę z chorobą, dziś pomaga innym. Wyjaśnia, że problem dziecięcej opieki psychiatrycznej jest poważny i ma dużo szerszy kontekst: - Mamy 200 psychiatrów dziecięcych w Polsce, a potrzebujemy ich minimum 1500. Zdarza się, że w ośrodkach dla dzieci nie ma ani jednego specjalisty i pracują tam psychiatrzy dla dorosłych. Polska jest na drugim miejscu pod względem samobójstw osób nieletnich. Dzieci nie powinny być leczone w izolacji od bliskich. Zdaniem Katarzyny Szczerbowskiej rozwiązaniem byłoby rozwinięcie leczenia w modelu środowiskowym, tak by dzieci otrzymywały pomoc, ale nie były oddzielane od najbliższych: - Leczenie środowiskowe polega na dostosowaniu pomocy do danego przypadku bez konieczności izolowania osoby w szpitalu. To mogą być odwiedziny psychiatry i terapeuty u dziecka w domu, psychoterapia grupowa dla rodziny, zajęcia psychoterapeutyczne i warsztaty dla dziecka przez kilka godzin dziennie, tak by po południu mogło wrócić do domu. Jak przypomina Szczerbowska, rozwinięcie leczenia środowiskowego i ograniczenie samobójstw było jednym z celów Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Politycy program przyjęli, ale nie został on zrealizowany. Już w 2012 r. Najwyższa Izba Kontroli alarmowała, że program jest zagrożony, a na początku 2017 r. stwierdziła, że zakończył się on fiaskiem. Głównymi przyczynami porażki było niezaplanowanie środków finansowych przez realizatorów poszczególnych zadań, nieskuteczna koordynacja programu oraz ogólnikowość części celów i zadań. - Środowisko ludzi z doświadczeniem kryzysu psychicznego, bliscy chorych i lekarze zabiegają o to, żeby zaczęto tworzyć ośrodki zdrowia psychicznego – dodaje Katarzyna Szczerbowska. – Tak, by pomoc psychologiczna i psychiatryczna były bardziej dostępne i by chorzy, o ile to możliwe, byli objęci leczeniem środowiskowym. Zapomniane dzieci Rzecznik praw dziecka Marek Michalak już w 2014 r. alarmował, że dostępność psychiatrów dziecięcych jest za mała, finansowanie niedostateczne, a nadzór daleki od ideału. Informował, że na oddziałach psychiatrycznych są dzieci, które niekoniecznie powinny tam trafić. Chodziło o tzw. dzieci niegrzeczne, sprawiające problemy wychowawcze, ale niekoniecznie kwalifikujące się do leczenia szpitalnego. - Nie może być tak, że dzieci nie czują się bezpiecznie, że mają dodatkowe lęki wywołane pobytem w szpitalu – mówił Marek Michalak w rozmowie z agencją PAP. - Jeśli przebywają tam miesiącami, a czasem latami i skarżą się np. na braki w wyżywieniu czy opiece, to nie jest dobrze. Przy okresie kilkudniowym można pewne braki przeżyć bez większego uszczerbku na zdrowiu, choć i takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Ale tam, gdzie spędza się dłuższy czas, wszystkie potrzeby powinny być zaspokojone, a jeśli odpowiedzialność za to bierze państwo, to opieka musi być na najwyższym poziomie. W tym samym czasie Rzecznik Praw Dziecka złożył wniosek o objęcie dziecięcych oddziałów psychiatrycznych kompleksową kontrolą, a wsparcie obiecał mu ówczesny minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Minęły trzy lata, jednak sytuacja nie uległa zmianie. Systematycznie, z roku na rok, wzrasta liczba młodych osób podejmujących próby samobójcze. Ze statystyk policji wynika, że w 2012 r. życie odebrało sobie 300 osób przed ukończeniem 18. roku życia, a w było ich już 700. Liczbę nieudanych prób samobójczych wśród małoletnich szacuje się na pięć tysięcy rocznie. PS. Imiona bohaterek Darii i Oli zostały zmienione.
Nigdy nie zrobicie takich opcji, co? Na wymioty zbiera gdy szuka się telefonu. Gdyby jamochłony, które opracowały ten system wiedziały, ilu klientów tracą w miejscu utrzymywania tego całego burdla... .... 3-7 minut! Tyle średnio wytrzymuje POSZUKIWACZ używanego telefonu i wyłącza Allegro... A może ... tak w promocji dla zwykłych obywateli w końcu dodać obowiązkowo wymaganą przy wystawianiu przedmiotów opcję do zaznaczenia: TELEFON MA ZBITY EKRAN - TAK / NIE TELEFON JEST ZABLOKOWANY PRZEZ OPERATOR LUB USŁUGĘ - TAK/NIE Sprawny ale ... zbity... 100% działa ale.. zablokowany... KIEDY WRESZCIE ALLEGRO ZROBI Z TYM JAKIŚ ŁAD? NIGDY, PRAWDA? To zerknijcie na moje konto - 3 razy zakup w ostatnich 3 miesiącach i tak postąpiło już 100% całej rodziny i wszystkich znajomych, na oko około 150 osób. Warto? Człowiek, nie ma już nawet czym wymiotować gdy zagląda w aukcje! Moglibyście też - zacząć KASOWAĆ w błąd wprowadzające ZDJĘCIA POGLĄDOWE? A co mnie jako klienta obchodzi jak towar w fabryce wyglądał??????? 10-20 fotek z fabryki a na końcu jedna z rozbitym telefonem! Jedyne co w Allegro miłe dla oka to końcówka w nazwie firmy, serioo.... wszak gdyby kropki usunąć wyszłaby prawda: allegro Sp. ZOO
Na niektórych oddziałach psychiatrycznych pacjenci nie mogą mieć przy sobie ładowarek do telefonów, a nawet sznurówek. pobyt w szpitalu psychiatrycznym może pomóc? Przez epidemię koronawirusa osoby potrzebujące specjalistycznej pomocy mają utrudniony dostęp do usług psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów. Niektóre szpitale psychiatryczne przestały nawet przyjmować pacjentów. Jak żyje się w psychiatryku osobom, którym udało się tam dostać? Rzeczywistość osób z dysfunkcjami psychicznymi pokazuje popularna TikTokerka i Instagramerka, się na TikToku, jak jest w psychiatrykuPsychiatryk dla wielu osób stanowi temat tabu. Mimo to młodzi ludzie coraz częściej pokazują na TikToku i Instagramie, jak wygląda codzienne życie w szpitalu psychicznym. Na taki gest zdecydowała się młoda TikTokerka o nicku jaKrynia. Dziewczyna zdradza, jakie warunki panują w polskich ma na swoim koncie trzy pobyty w szpitalu psychiatrycznym. Edukuje innych, jak wygląda życie w psychiatryku. Pokazuje także, dlaczego warto się psychiczne nie powinny stanowić powodu do wstyduKrynia mówi otwarcie o swoich epizodach depresyjno-lękowych oraz zasadach obowiązujących w szpitalach psychiatrycznych. Stara się udowodnić, że terapia w takim miejscu naprawdę może pomóc. W jej opinii placówki dla osób z zaburzeniami psychicznymi często są demonizowane. Po zakończeniu trzeciego pobytu w psychiatryku dziewczyna udzieliła wywiadu dla serwisu w którym podzieliła się swoimi doświadczeniami:– O krzykach i zapinaniu w pasy słyszymy w mediach niemal od zawsze, a ja chciałabym, aby moje filmy na TikToku pokazywały, jak jest naprawdę. Szpital psychiatryczny to miejsce, w którym osoby w potrzebie otrzymują pomoc, bez której nie mogłyby normalnie funkcjonować – powiedziała TikTokerka w rozmowie z Krzysztofem Tragarzem z jest w szpitalu psychiatrycznym? Pacjentka opowiada o swoim pobycieJak wygląda pobyt w szpitalu psychiatrycznym?Jakiego specjalistę wybrać?Wiele osób nie podejmuje leczenia u psychiatry czy psychologa, ponieważ nie wie, który lekarz jest godny zaufania. Nie każdy specjalista wykonuje swój zawód z powołania, a niektórzy z nich potrafią skutecznie zniechęcić pacjentów do sięgania po pomoc psychologiczną i psychiatryczną. jaKrynia postanowiła stworzyć listę lekarzy polecanych przez własnych followersów. Rekomendacji można szukać na jej profilu na Instagramie, na oddzielnym story, które właśnie powstaje.@jakrynia BARDZO WAS ZACHĘCAM, ŻEBY POMÓC SOBIE NAWZAJEM!! #terapia#psychiatra#psychoterapia#psychologia dźwięk oryginalny - jaKryniaCzy pobyt w szpitalu psychiatrycznym może pomóc?Z wywiadu na serwisie Noizz można się dowiedzieć, że początkowo Instagramerka nie chciała ujawniać swoich problemów. Obawiała się reakcji rodziców. W wieku 16 lat dziewczyna zwróciła się do szkolnego psychologa z prośbą o pomoc. Zmagała się z myślami samobójczymi. Podobnie jak wielu nastolatków w jej wieku, samookaleczała się i nie radziła sobie z dbaniem o zdrowie. Gdy trafiła do szpitala, zdiagnozowano u niej zaburzenia osobowości. Jak wielokrotnie podkreśla, osoby, które nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, mogą tutaj otrzymać pomoc. Jednak pierwsze doświadczenia z psychiatrykiem wywoływały w niej przerażenie. UNICEF: co miesiąc ponad 7 tys. nastolatków w Polsce próbuje popełnić samobójstwoPolskie psychiatryki mają wiele wad. W jednej z placówek, w których przebywała Krynia, pacjentom nie wolno było trzymać w pokoju przedmiotów, za pomocą których mogliby targnąć się na swoje życie. Zakazane było wnoszenie na oddział pasków, sznurówek czy ostrych narzędzi, a kable do ładowania trzeba było oddawać na noc. Jeszcze większe restrykcje obowiązują w szpitalach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży, gdzie nie można mieć przy sobie telefonu z dostępem do internetu i kamery. Duży problem w publicznych placówkach psychiatrycznych stanowi także przemęczenie personelu. Pielęgniarki i pielęgniarze często pracują po kilkanaście godzin dziennie. Ponadto na szpitalnych oddziałach niejednokrotnie dochodzi do kradzieży. Kolejnym czynnikiem zniechęcającym do pobytu na zamkniętym oddziale jest towarzystwo osób z poważnymi problemami. Do szpitali psychiatrycznych trafiają pacjenci uzależnieni od chce jednak oswoić swoich rówieśników z tematem dbania o zdrowie psychiczne. Przekonuje, że pobyt w psychiatryku nie stanowi powodu do wstydu. Za dnia uczestniczy się w zajęciach terapeutycznych, ale czas wolny można spędzać w dowolny sposób – nie wolno tylko opuszczać terenu szpitala. Pacjenci na oddziałach dla dorosłych mają do swojej dyspozycji telewizję, przestrzeń wspólną czy palarnie. Po zakończeniu trzeciej hospitalizacji 19-letnia Instagramerka powiedziała w rozmowie z Noizz: „mam poczucie, że nareszcie wszystko jest tak, jak powinno”.Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
konsultacje! Jeśli masz wątpliwości czy wybrać psychiatrę czy psychologa, to wypełnij formularz lub zadzwoń do nas 05 grudnia 2016 Spis treści1 Kiedy udać się do psychiatry?2 Jak wygląda pierwsza wizyta u psychiatry?3 Jakie Pytania Zadaje Psychiatra?4 O co może zapytać psychiatra?5 Co mówić u psychiatry?6 Czego mogę się spodziewać na pierwszej wizycie u psychiatry?7 Na czym polega proces właściwej diagnozy lekarza psychiatry? Celem artkułu jest przybliżenie specyfiki pierwszej wizyty u psychiatry, i odpowiedź na częste dylematy osób, które nigdy wcześniej nie miały doświadczeń z procesem leczenia zdrowia psychicznego. Korzystanie z opieki psychiatrycznej, ciągle jeszcze w Polsce jest obarczone negatywną konotacją i lękiem przed stygmatyzacją. Odwieczne stereotypowe myślenie o leczeniu psychiatrycznym w kategoriach wstydu i marginalizacji społecznej, oraz panujące z poprzednich epok mity, powodują, że osoba, która wymaga pomocy psychiatry, dociera na wizytę zdecydowanie zbyt późno, gdy objawy zaburzenia są tak nasilone, że często bezwzględnie konieczna jest już hospitalizacja psychiatryczna. Alarmujące dane statystyczne wskazują, jak ogromna jest liczba pacjentów odwleka w czasie, konieczną wizytę u lekarza psychiatry, wypiera i racjonalizuje pojawiające się problemy ze zdrowiem psychicznym, narażając siebie i często swoich bliskich na znacznie poważniejsze konsekwencje, jakimi są: obniżenie jakości życia z powodu przewlekłych i utrwalonych objawów oraz ryzyko obniżonej skuteczności leczenia i gorsze prognozy w zakresie powrotu do zdrowia sprzed zachorowania. Współczesne psychofarmakologiczne leczenie psychiatryczne jest niezwykle skuteczne, ale im szybciej je włączysz tym większa pewność, że będzie skuteczne również wobec Twoich dolegliwości. Mam nadzieję, że psychoedukacyjne treści zawarte w tym artykule pozwolą na obniżenie poziomu lęku i obaw, które przeżywasz rozważając decyzję o pierwszej wizycie u psychiatry i leczeniu psychiatrycznym. Kiedy udać się do psychiatry? Z pewnością próba odpowiedzi na to pytanie, nie wyczerpie całego zagadnienia problemów, z którymi należy zwrócić się o pomoc do lekarza psychiatry. Psychiatria to chyba jedyna dziedzina medycyny, której spektrum jest niezwykle obszerne, i można odnieść wrażenie, iż lista sytuacji, problemów, zespołów występowania „mozaiki” objawów w przebiegu problemów ze zdrowiem psychicznym i zaburzeń psychicznych jest nieskończona. Do najczęściej występujących objawów, w różnych zaburzeniach psychicznych i problemach psychologicznych, które są powodem, by skonsultować je z lekarzem psychiatrą, należą między innymi: Utrzymujące się problemy ze snem, zaburzenia rytmu dobowego, bezsenność, Permanentne przeżywanie lęku, niepokoju, napięcia, poddenerwowania, nawet bez wyraźnej bezpośredniej przyczyny, przeżywanie krótkotrwałego o bardzo dużym nasileniu lęku napadowego, Utrzymujące się objawy obniżonego nastroju, smutku, cierpienia, apatii, poczucia braku energii życiowej, stałe poczucie zmęczenia fizycznego, stałe przeżywanie poczucia winy, bezradności, beznadziejności, nasilenie obaw związanych z poczuciem obniżającej się zaradności, obniżająca się samoocena, dokonywanie negatywnego bilansu życiowego i pesymistyczne widzenie przyszłości, myśli i próby samobójcze, Niespodziewanie dla stałych cech stałych temperamentu – podwyższony nastrój i napęd życiowy, nadaktywność, nastrój euforyczny, maniakalny, pojawienie się chaotyczności w działaniach i myśleniu, natłoku myśli, pomysłów, idei, przy jednoczesnym „ słomianym zapale”, porzucanie niedokończonych działań i rozpoczynanie nowych, Poczucie pustki emocjonalnej, wrażenie braku przeżywania emocjonalnego, „ ani nie potrafię się cieszyć, ani płakać”, Poczucie pustki myślowej, spowolnienie myślenia, problemy z koncentracją uwagi, uciekaniem myśli, poczucie braku myśli, przyśpieszony tok myślenia, rozkojarzenie, natłok myśli, wielowątkowość, rozwlekłość i drobiazgowość w myśleniu. Poczucie problemów z pamięcią i związane z tym zagubienie w codziennych sprawach i obowiązkach, Tendencje do izolacji, marginalizacji, wycofanie się z życia społecznego, unikanie kontaktów interpersonalnych i związane z tym załamanie się linii życiowej, Natrętne czynności i myśli, fobie, Uzależnienia, Poczucie zmian w obrębie własnego ciała, Zmiana zachowania-niedostosowane, nieadekwatne, dziwaczne, labilne Labilność emocjonalna, stany przygnębienia, drażliwości, dysforyczności, Objawy zaburzeń sprawności intelektualnej, Objawy psychosomatyczne, Zaburzenia w sferze seksualnej. Na szczególną uwagę zasługują mało zrozumiałe i znane w społecznej świadomości, objawy psychotyczne, które wymagają bezwzględnie szybkiej konsultacji u lekarza psychiatry. Objawy psychotyczne są powodem zaburzenia poczucia rzeczywistości ( własnej osoby, otoczenia, świata, relacji), wpływaj wyraźne na ograniczenie lub całkowitą niezdolność do krytycznej oceny rzeczywistości. Cechą Objawów psychotycznych jest to, że nie można ich wyperswadować pacjentowi, pacjent nie jest do nich krytyczny, są one niezależne od jego woli i nie może ich kontrolować, a tym samym zachowywać się w sposób dostosowany. Do objawów psychotycznych należą: Urojenia, które są sądami, opiniami, przekonaniami niezgodnymi z rzeczywistością i nie podlegają perswazji. Pacjent może zachowywać się dziwnie, nieadekwatnie, ponieważ jego zachowanie dostosowuje się do treści przeżywanych urojeń. Pacjent stopniowo wycofuje się z aktywności społecznych, tygodniami nie wychodzi z domu, bo np. jest przekonany, że ktoś go śledzi i zagraża jego życiu. Nasilenie urojeń religijnych powoduje, że pacjent porzuca dotychczasowe studia, cały czas spędza modląc się i czytając biblię, ma poczucie misji od Boga, że „powinien czynić dobro i w ten sposób uchronić świat”. Nasilenie urojeń ksobnego interpretowania zdarzeń, osób ( również bliskich) może być powodem rezygnacji z dotychczasowych aktywności edukacyjnych, zawodowych, towarzyskich ( „jestem nieustannie obmawiany i ośmieszany przez ludzi”), może być powodem zachowań agresywnych. Halucynacje, np. słuchowe – głosy, które pacjent słyszy, o charakterze komentującym jego zachowanie, najczęściej w sposób bardzo przykry, wulgarny, bądź nakazujące wykonanie jakiejś czynności, również takiej, która może zagrażać jego życiu lub otoczeniu. Bezkrytyczny pacjent może podjąć takie imperatywne działania pod wpływem urojeń i halucynacji. Objawy katatoniczne – nadmierna ( pobudzenie ruchowe) lub bardzo ograniczona, zahamowana aktywność ruchowa (osłupienie), przy znacznie utrudnionym kontakcie werbalnym, Zaburzenia formy myślenia i zachowania – dezorganizacja myślenia i zachowania. Psychotyczna dezorganizacja myślenia cechuje się rozkojarzeniem, bardzo luźno są ze sobą powiązane wątki wypowiedzi gubią sens, natłok myśl, tzw. słowotok, niespójność w wypowiedziach, uniemożliwiają porozumienie się. Zaburzenia zachowania – niedostosowane, nieadekwatne, zdezorganizowane. Specyficzne cechy objawów psychotycznych, takie jak brak wglądu, krytycyzmu w zniekształconą przez występowanie urojeń i halucynacji ocenę rzeczywistości, tym samym brak poczucia choroby ( 60-70% pacjentów), stanowią łącznie powód do braku chęci do podjęcia leczenia psychiatrycznego i współdziałania w tym zakresie. Bywa też, że pacjent dysymuluje objawy. Zdarza się oczywiście, że pacjent ma zachowany częściowy lub całkowity krytycyzm do przeżywanych objawów. Dynamika procesu wglądu koreluje z nasileniem lub ustępowaniem objawów. Brak poczucia wglądu w przeżywane objawy chorobowe nastręcza bardzo poważne problemy związane z nakłonieniem pacjenta do podjęcia systematycznego leczenia. Ostatecznym, ale koniecznym rozwiązaniem jest leczenie pacjenta wbrew jego woli i przymusowa hospitalizacja, zgodnie z Ustawą o Ochronie Zdrowia Psychicznego. Kilkudziesięcioletnie doświadczenie pracy w Klinice Psychiatrycznej pozwala na stwierdzenie, że taka decyzja, którą są obarczeni najbliżsi, jest dla nich niezwykle trudna i obciążająca psychicznie. Rodziny często starają się odroczyć w czasie podjęcie decyzji o przymusowym leczeniu, w ich poczuciu chroniąc pacjenta przed traumatycznym zdarzeniem. Niestety zazwyczaj, nie mają świadomości, że konieczna hospitalizacja w przypadku ostrej fazy choroby, chroni zdrowie i życie pacjenta, przerywa jego cierpienie z powodu przeżywania objawów psychotycznych. Nie mając wglądu w przeżycia psychotyczne, nie możemy ocenić, czy ich treść nie jest zagrażająca dla zdrowia i życia pacjenta i jego otoczenia ( np. nasilone urojenia winy i z tego powodu myśli i tendencje samobójcze). Dla rodzin z pacjentem, który nie ma poczucia choroby i nie chce podjąć leczenia, pierwsza wizyta u lekarza psychiatry, może mieć charakter porady dla rodziny pacjenta. Centrum Medyczne Salus Pro Domo w Warszawie oferuje również: sesje rodzinne, których celem jest wsparcie rodziny i wspólne wypracowanie schematu działania, którego efektem powinno być podjęcie leczenia przez chorego członka. pierwsza wizyta lekarza psychiatry – w domu pacjenta, wizyta lekarza psychiatry, psychologa, terapeuty w domu pacjenta, w bezpiecznym, przyjaznym dla niego środowisku i nieformalnej konwencji, może w konsekwencji spowodować dobrowolne podjęcie leczenia psychiatrycznego przez chorego. Jeśli masz wątpliwości, czy rzeczywiście powinieneś skorzystać z wizyty u lekarza psychiatry, możesz umówić się na bezpłatną konsultację z psychologiem klinicznym w Centrum Medycznym Salus Pro Domo w Warszawie. Jak wygląda pierwsza wizyta u psychiatry? Zanim zdecydujesz się na pierwszą wizytę u psychiatry, warto upewnić się, że zależy Ci właśnie na wizycie u lekarza i poszukujesz pomocy farmakologicznej. Niestety niski poziom edukacji społecznej dotyczący problemów psychicznych i sposobów ich leczenia, bywa zbyt częstym powodem mylenia lekarza psychiatry z psychologiem. Formy pomocy w problemach ze zdrowiem psychicznym, które oferuje lekarz psychiatra i psycholog są różne i zależą od diagnozy. Zadaniem lekarza psychiatry na pierwszej wizycie, jest diagnoza problemów i zaburzeń psychicznych, i w zależności od niej zaordynowanie leczenia farmakologicznego. Zadaniem psychologa klinicznego jest diagnoza psychologiczna zaburzeń i problemów psychicznych, i zasugerowanie sposobów ich rozwiązania, a psychoterapeuty – pomoc psychoterapeutyczna. Lekarz powinien posiadać tytuł specjalisty z zakresu psychiatrii, po odbyciu szkolenia specjalizacyjnego i zdania Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego. Jeśli nie masz pewności, do którego ze specjalistów powinieneś się udać po pomoc możesz skorzystać z oferowanej przez Salus Pro Domo w Warszawie bezpłatnej konsultacji. Podstawowym celem każdej pierwszej wizyty u psychiatry, który determinuje jej przebieg, jest badanie lekarskie w celu szczegółowego poznania aktualnego stanu psychicznego, ustalenia rozpoznania i wskazań do podjęcia ewentualnego leczenia, wydania opinii, zaświadczenia dla celów edukacyjnych, zawodowych, sądowych, czy uzyskania specjalistycznych uprawnień. Podstawowym narzędziem diagnostycznym lekarza psychiatry jest wywiad od pacjenta (autoanamneza) – jest to rozmowa polegająca na zbieraniu informacji od pacjenta. Psychiatryczne badanie lekarskie zdecydowanie różni się od innych działów medycznych, ponieważ dla celów diagnostycznych – poznania aktualnego stanu zdrowia – konieczne jest rzetelne poznanie historii życia pacjenta, jego rozwoju, począwszy od dzieciństwa z uwzględnieniem klimatu i problemów rodziny generacyjnej, przebiegu edukacji i pracy zawodowej, cech osobowości, zdolności intelektualnych i uzdolnień, zainteresowań, planów, ambicji, analiza przebiegu linii życiowej i zasobów odpornościowych. W dalszym etapie konieczne jest poznanie ogólnego stanu zdrowia, historii przebytych chorób i problemów ze zdrowiem fizycznym. Lekarz może przeprowadzić podstawowe badanie somatyczne i poprosić o wykonanie podstawowych badań np. morfologicznych, hormonalnych. Jakie Pytania Zadaje Psychiatra? Lekarz psychiatra zadaje pytania dotyczące wszystkich sfer Twojego życia, być może niektóre z nich będą się wydawać zbyt intymne np. dotyczące relacji w rodzinie, doświadczeń w relacjach męsko-damskich, pożycia seksualnego, satysfakcji w pożyciu małżeńskim, wyznania, a nawet działalności politycznej. Tylko szczegółowe poznanie pacjenta, jego cech osobowościowych i poziomu funkcji poznawczych, stylu funkcjonowania społecznego i radzenia sobie z wyzwaniami codziennego życia, wypracowanych mechanizmów obronnych, pozwala uzyskać wgląd w przyczyny i rozwój zaburzeń psychicznych, zrozumieć i zdiagnozować problemy natury psychicznej. Jest to podstawowe i pracochłonne zadanie, nie mniej z uwagi na fakt, że cechy osobowościowe rzutują na aktualny stan psychiczny, rodzaj objawów, bez względu na rozpoznanie, całościowe poznanie pacjenta powinno być obligatoryjne dla rzetelnie przeprowadzonej diagnozy. Cechy osobowościowe, styl funkcjonowania, mają wpływ na oczekiwane efekty leczenia. Mogą aktywizować biologiczną predyspozycję do zachorowania na zaburzenia psychiczne, mają wpływ na przebieg chorowania i leczenia. Osobniczy obniżony próg wrażliwości (nadwrażliwość) na stresogenne czynniki, wysoki poziom lękliwości, niski poziom umiejętności społecznych czy nadużywanie środków psychoaktywnych mają znaczny wpływ na oczekiwaną efektywność leczenia, czy potencjalne zagrożenie nawrotami epizodów choroby. Lekarz psychiatra zadaje również pytania dotyczące Twojej rodziny generacyjnej i własnej. Dla diagnozy psychiatrycznej znaczącym czynnikiem jest poznanie obciążeń rodzinnych w kontekście występowania problemów ze zdrowiem psychicznym. Jak wynika z wielu badań naukowych, rodzina jest również znaczącym czynnikiem warunkującym dobrostan psychiczny swoich członków. Doniesienia naukowe podkreślają, że emocjonalny klimat rodzinny i styl funkcjonowania, wewnątrzrodzinne relacje, są znaczącym czynnikiem, który ma wpływ na ryzyko nawrotów choroby, przebieg chorowania i efektywność leczenia psychofarmakologicznego. W wielu przypadkach, zależnie od zgłaszanych problemów, lekarz zaprasza rodzinę pacjenta na wizytę, za jego zgodą. Poznanie rodziny i zebranie od niej, w sposób bezpośredni wywiadu, pozwala w wątpliwych diagnostycznie przypadkach zweryfikować hipotezy dotyczące diagnozy. W Centrum Medycznym Salus Pro Domo w Warszawie, dla pogłębionej całościowej diagnozy, oferujemy dodatkowo, Diagnostyczne Sesje Rodzinne. Mają one charakter wspólnego spotkania wszystkich dorosłych członków rodziny z lekarzem psychiatrą, psychologiem. W trakcie sesji lekarz psychiatra/psycholog zadaje pytania poszczególnym członkom rodziny, które dotyczą ich perspektywy widzenia problemów i objawów zaburzeń u pacjenta. Diagnostyczne sesje rodzinne pozwalają również poznać zasoby rodziny, które mogą być pomocne w procesie leczenia, wzmacniać jego efektywność. W przypadku wielu zaburzeń psychicznych np. schizofrenii, uruchomienie zasobów rodzinnych zmniejsza ryzyko nawrotów w przyszłości, wzmacnia pozytywną prognozę. Zależnie od zgłaszanego problemu, kontaktu i współpracy z pacjentem czas wizyty diagnostycznej jest zindywidualizowany i może się zamknąć w jednym spotkaniu. W diagnozie wielu zaburzeń psychicznych i ocenie nasilenia objawów, tradycyjna metoda badania psychiatrycznego może się okazać niewystarczająca i lekarz może zaproponować dalsze badanie z zastosowaniem wystandaryzowanych klinicznych narzędzi oceny stanu psychicznego: testy i skale kliniczne. Często jest to niezbędne dla poznania przyczyny określonych dysfunkcji i zaburzeń psychicznych. Pacjent ma prawo do poznania wyników tych badań, szczegółowego omówienia ich z lekarzem prowadzącym. Zdarza się, że dla pełnej diagnozy w niektórych zaburzeniach lekarz może zaproponować konieczność przeprowadzenia diagnozy i badania psychologicznego. Jest to standardowa procedura, np. w zaburzeniach o podłożu organicznym, zaburzeniach osobowościowych. Całościowe badanie psychiatryczne powinno ujawnić wszystkie nieprawidłowości i objawy psychopatologiczne w zachowaniu i wypowiedziach pacjenta. Zadawane pytania przez lekarza psychiatrę pozwalają również na obserwację, bo w trakcie trwania badania ważne jest nie tylko to, co mówi pacjent, ale również jak mówi i jak się zachowuje. O co może zapytać psychiatra? Psychiatria to dziedzina medycyny, w której na pytanie:, o co może pytać psychiatra na pierwszej wizycie? Odpowiedź brzmi: o wszystko! Jeśli Twój lekarz psychiatra zadaje bardzo dużo pytań dotyczących wszystkich sfer Twojego życia, to znaczy, że trafiłeś na dobrego, rzetelnie pracującego lekarza. Pytania będą dotyczyły: podstawowych danych dotyczących Twojego wykształcenia, miejsc pracy, stanu cywilnego itp. informacji dotyczących Twojej rodziny, generacyjnej i swojej własnej oraz rodzeństwa, poważne choroby w rodzinie, uzależnienia, przedwczesne śmierci, relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny, informacji dotyczących środowiska, z którego pochodzisz, statusu społecznego, zawodu najbliższych członków rodziny, stresogennych wydarzeń w rodzinie, informacji dotyczących przebiegu rozwoju w dzieciństwie, wad rozwojowych i problemów zdrowotnych, informacji dotyczących wieku szkolnego, młodzieńczego: cechy charakteru, osiągnięcia i zainteresowania na tym etapie rozwoju, przebieg edukacji, problemy wychowawcze, szkolne, relacje rówieśnicze, uspołecznienie, trudne, stresogenne sytuacje, nadużywanie alkoholu i substancji psychoaktywnych, doświadczenia seksualne, problemy osobowościowe, problemy ze zdrowiem psychicznym i fizycznym, informacji dotyczących okresu dojrzałości i wczesnej dorosłości, relacji partnerskich, związków małżeńskich, ścieżki rozwoju zawodowego, motywów dokonywania życiowych wyborów i decyzji, uzależnienia, pożycia seksualnego, relacji małżeńskich, relacji z dziećmi i pomiędzy dziećmi, funkcjonowania w roli rodzica, przebytych chorób, przewlekłych objawów i chorób somatycznych, urazów fizycznych, czynników stresogennych w Twoim życiu, poczucie zadowolenia i satysfakcji, życiowych porażek, traumatycznych wydarzeń, charakterystycznych cech osobowości, samooceny, mocnych i słabych Twoich stron, sprawności funkcji poznawczych, zainteresowań, pasji. informacji dotyczących początku, pierwszych zwiastunów objawów i dotychczasowego przebiegu zaburzenia zdrowia psychicznego, wcześniejsze leczenie psychiatryczne i korzystanie z pomocy psychoterapeutycznej, informacji dotyczących Twojej subiektywnej oceny przyczyn problemów ze zdrowiem psychicznym, Ty również możesz pytać lekarza psychiatrę o wszystko, oczekiwać szczerych i szczegółowych wyjaśnień, oraz przedstawienia planów dotyczących dalszego postępowania w procesie diagnozy i leczenia. Co mówić u psychiatry? Nie musisz przygotowywać się do rozmowy, wystarczy, że opiszesz powód wizyty, tak jak zwyczajowo robisz to przy wizytach u lekarzy innych specjalności. Lekarz psychiatra poprowadzi rozmowę, zadając kolejne pytania. Za przebieg rozmowy jest odpowiedzialny psychiatra. Z pewnością pomoże Ci w formułowaniu myśli i problemów. Postaraj się być szczery w opowiadaniu o sobie. Ważna jest bezpośredniość i spontaniczność, dlatego poprawność językowa ma drugorzędne znaczenie. Nie zmieniaj swojego stylu komunikowania się na „reprezentacyjny”, oficjalny, sztuczny. Jeśli uznasz, że rozmowa z psychiatrą, nie satysfakcjonuje Cię, bo nie zostały zadane pytania dotyczące ważnych i znaczących dla diagnozy problemów, powiedz, że chciałbyś jeszcze uzupełnić podane informacje, bo wydają Ci się istotne. Odpowiadaj wyczerpująco, nawet na pytania, które wydają Ci się banalne i bez znaczenia. Jeśli zadane pytanie, jest dla Ciebie szczególnie trudne, powiedz o tym lekarzowi. Jeśli nie chcesz odpowiedzieć na pytanie, masz prawo poinformować – „ na to pytanie nie chcę odpowiedzieć”. Możesz poprosić również o wyjaśnienie i uszczegółowienie pytania. Pacjentom nieśmiałym, którzy mają problemy z komunikacją, szczególnie w sytuacjach nowych i stresogennych zawsze podpowiadam, żeby przygotowali sobie pisemną listę z problemami, które chcieliby poruszyć w trakcie rozmowy z psychiatrą, i rozpoczęli rozmowę o poinformowaniu, że będą korzystać ze ściągawki, by o niczym nie zapomnieć. Taki zabieg pomaga obniżyć poziom lęku, poczuć się pewniej i swobodniej. Jeśli, jesteś osobą komunikatywną, asertywną otwartą na nowe sytuacje, możesz sam zdecydować o początkowej formie przebiegu wizyty i rozpocząć ją od sformułowania problemu, który jest powodem wizyty, oraz opowiedzeniu o sobie, w sposób, który uznasz za stosowny. Rozmowa z psychiatrą powinna zakończyć się poczuciem komfortu psychicznego, że lekarz spełnia Twoje oczekiwania dotyczące wzajemnej relacji, sposobu komunikacji, ekspresji emocjonalnej, zadbał o Twoje poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia, poświęcił Ci cały planowany czas wizyty i wystarczającą uwagę w trakcie jej trwania (np. nie rozmawiał przez telefon). Przedstawił w sposób opisowy diagnozę lub wstępne hipotezy diagnostyczne, które zamierza weryfikować w trakcie kolejnej wizyty i zaproponował plan opieki lekarskiej. Czego mogę się spodziewać na pierwszej wizycie u psychiatry? Rozmowa z psychiatrą musi się cechować poczuciem komfortu i zadowolenia z kontaktu z lekarzem, którego wybrałeś i obdarowałeś kredytem zaufania. W innym przypadku, istnieje ryzyko, że pomimo bezwzględnych wskazań do systematycznego, farmakologicznego leczenia psychiatrycznego, będziesz przekładał terminy wizyt, odwoływał i w efekcie zrezygnujesz z nich, co może być powodem nieodwracalnych skutków dla Twojego zdrowia psychicznego. Zasadą jest, że to lekarz jest dla Ciebie, a nie Ty dla lekarza. Przede wszystkim wizyta u psychiatry, powinna być pozbawiona przeżywania przez Ciebie wstydu i zażenowania. Warto przytoczyć słowa Woody Allena, który mówi, że na dwunastu członków jego rodziny przypada trzynastu psychoterapeutów. Niestety w Polsce chyba żadna medialna osoba nie zdecydowałaby się na takie wyznanie. Ciągle jeszcze pokutują w naszym społeczeństwie odwieczne mity, stereotypowe przekonania, dotyczące zaburzeń psychicznych i osób cierpiących z ich powodu, a wizyta u psychiatry graniczy z odwagą i niestety, jest odwlekana. Odwlekanie w czasie konsultacji psychiatrycznej, powoduje nasilenie i utrwalenie się objawów, niepotrzebnie wzmacnia poczucie cierpienia i bezradności, a w konsekwencji pogorsza funkcjonowanie społeczne i może skutkować wypadnięcie z wielu ról np. zawodowej, edukacyjnej. Powrót do aktywnego życia, staje się dodatkowym, poważnym problemem, który może mieć negatywny wpływ na oczekiwane efekty leczenia i remisji objawowej. W badaniu psychiatrycznym podstawową i bezwzględnie wymaganą umiejętnością lekarza, której powinieneś się spodziewać, powinna być komunikatywność, łatwość nawiązywania kontaktu. Jest to szczególnie pożądana cecha w zawodzie psychiatry i psychologa. Od tej sztuki komunikowania się w dużej mierze zależy trafność diagnozy i pożądana, jakość trwałej współpracy pacjent-lekarz. Jest to tym bardziej istotne, gdyż leczenie może być długoterminowe i dla jego skuteczności nie powinniśmy nieustannie zmieniać specjalisty. Wiąże się to, bowiem z poważnym obciążeniem dla pacjenta – kolejny raz opowiadaniem historii życia. Dlatego tak ważne jest właściwe wybranie prowadzącego nasze leczenie lekarza. Pierwsza wizyta u psychiatry nie powinna mieć charakteru z góry ustalonego schematu, powinna mieć charakter zindywidualizowany i swobodny. Sposób przeprowadzenia rozmowy jest zależny od wieku pacjenta, problemu, z którym przychodzi, stanu emocjonalnego, w jakim jest, nasilenia objawów. Mocną stroną zawodu psychiatry i psychologa jest to, że nawet po kilkudziesięciu latach praktyki, trudno jest mówić o znużeniu, bo pomimo podobnych rozpoznań, każdy pacjent jest inny, inny jest przebieg chorowania i proces zdrowienia. „ Inność” pacjentów nie pozwala na schematyczność i stereotypowość w kontakcie z pacjentem. Oczywiście warunkiem jest to, że trzeba lubić ludzi i taką pracę. Kontakt z lekarzem psychiatrą ma charakter bardzo intymny. Nie, dlatego że jest wstydliwy, lecz dlatego, że opowiadamy o naszym wnętrzu, tajemnicach, których być może nikt nie zna i nigdy nie pozna, które bywają przykre, zawstydzające, odkrywamy swoje słabe strony, przykre doświadczenia i na nowo je przeżywamy, cierpimy. Tym samym, obdarzamy naszego lekarza kredytem zaufania, i sami w zamian powinniśmy oczekiwać poczucia komfortu psychicznego, którego podstawowymi cechami powinno być poczucie bezpieczeństwa psychicznego, zrozumienia i akceptacji, poczucie dobrej komunikacji, życzliwości pozbawionej sformalizowanego tonu, czy sądów oceniających i wartościujących, postaw wyniosłości, szyderstwa czy lekceważenia. Rozmowa z pewnością nie powinna mieć charakteru „przesłuchania”, nie może w niej zabraknąć poczucia szczerego zainteresowania, taktu, umiejętnego formułowania pytań, szacunku i poszanowania godności osobistej. Jeśli zdecydowałeś się na wybór lekarza psychiatry, warto zwrócić uwagę na jego dostępność. Leczenie farmakologiczne, szczególnie w pierwszej fazie, często wymaga korekty. Również w sytuacji nagle nasilających się objawów choroby, nie należy zbyt długo czekać na wizytę. Kontrolowanie choroby, np. w przypadku zaostrzonych objawów zaburzeń schizofrenicznych, czy nasilonych objawów lękowych, depresyjnych wymaga bezzwłocznej korekty leków przez lekarza prowadzącego, by nie dopuścić do ich nasilenia, a w konsekwencji, być może koniecznej hospitalizacji. Oddzielnym problemem są rodziny, w których dorosłe dziecko ma rozpoznanie psychozy schizofrenicznej. Rodziny często obawiają się, że pacjent psychotyczny pójdzie na rutynową wizytę do lekarza, ale będzie dysymulował objawy, które oni obserwują, na co dzień, a lekarz nie rozpozna w efekcie, czego choroba nasili się i nieuchronna będzie kolejna traumatyczna hospitalizacja, nawet wbrew woli pacjenta. Rodziny te mają doświadczenia, że lekarz nie chce z nimi rozmawiać, ponieważ pacjent jest dorosły. Może warto znaleźć lekarza, który rozumie brzemię, jakim jest obarczona rodzina pacjenta z rozpoznaniem schizofrenii i współpraca z rodziną takiego pacjenta jest dla niego standardową formą opieki. Jeśli masz poczucie, że proponowana przez lekarza forma komunikacji nie odpowiada Ci, bo np. jest mało interaktywna, lekarz zadaje pytania i milcząco przyjmuje odpowiedzi, nie rozmawia, nie dopytuje, jeśli po wizycie u lekarza psychiatry masz poczucie dyskomfortu z powodu wrażenia jak, to pacjenci określają „własnego monologu” a nie dialogu, jeśli nie otrzymujesz od lekarza komentarzy, refleksji, opinii dotyczącej ewentualnych hipotez i diagnozy Twojego problemu z powodu, którego zdecydowałeś się na wizytę – to, być może, dla własnego komfortu psychicznego i poczucia optymalizacji procesu leczenia, należy rozważyć zmianę lekarza. Łatwiej jest zmienić lekarza na początku procesu diagnostycznego i leczenia farmakologicznego, niż w trakcie. Istnieje, bowiem ryzyko, że z wyżej wymienionych powodów zrezygnujesz z wizyt w trakcie procesu leczenia, pomimo bezwzględnych wskazań do leczenia farmakologicznego. W przypadku większości zaburzeń psychicznych czas i systematyczność leczenia, odrywa znaczącą rolę w dobrej prognozie na przyszłość – „im szybciej tym lepiej”. Utrwalone i przewlekłe objawy, nieleczone, bądź leczone nie systematycznie czy zbyt krótko, znacznie trudniej poddają się terapii, nasilają się tendencje do ich nawrotów, wymagają w dalszej perspektywie dłuższego leczenia. Lekarz, który spełnia Twoje oczekiwania dot. komunikatywności, sposobu proponowanej formy relacji, zwiększa szanse na utrzymanie systematycznego i ewentualnie, koniecznego długoterminowego leczenia. Na czym polega proces właściwej diagnozy lekarza psychiatry? Warto podkreślić, że diagnoza polega na rejestracji i analizie poszczególnych objawów psychopatologicznych, widzianych również z perspektywy doświadczeń i cech osobowościowych konkretnego pacjenta. Zrozumieniu, powiązaniu i uszeregowaniu objawów, w oparciu o empiryczne i teoretyczne zależności i związki korelacyjne, w jeden określony zespół chorobowy oraz zrozumieniu i określeniu uwarunkowań choroby. Mówiąc, wprost – jeśli pacjent mówi, że cierpi z powodu objawów depresyjnych, to jeszcze nie oznacza, że właściwym rozpoznaniem będzie depresja. Proces diagnostyczny począwszy od pierwszej wizyty u lekarza psychiatry ściśle jest spleciony z decyzją o tym, czy należy podjąć leczenie: farmakologiczne czy psychoterapeutyczne, czy może proces leczenia farmakologicznego powinien przebiegać równolegle z leczeniem psychoterapeutycznym. Często samo postawienie rozpoznania ma leczniczy wpływ, ponieważ dzięki nazwaniu i objaśnieniu obciążających przeżyć, obniża u pacjenta lęk, poczucie niepewności i niejasności, daje nadzieję, że objawy można kontrolować i są uleczalne. Niezaprzeczalną wartością medialnych dyskusji na temat zdrowia psychicznego i zaburzeń psychicznych jest społeczna edukacja w tym obszarze. Drugą strona medalu jest to, że każdy czuje się psychologiem i specjalistą od psychiatrii w skutek, czego, jak to określa moja koleżanka – psychiatra, mamy nasilenie w gabinetach oczytanych w Internecie pacjentów z „autodiagnozą”, z którą coraz częściej przychodzi nam dyskutować. Ale chyba należy się cieszyć, że w dobie dramatycznego wzrostu zachorowań na zaburzenia psychiczne, nasze społeczeństwo zaczyna zwracać uwagę na ten obszar swojego zdrowia.
Bardzo często żartujemy sobie z chorób psychicznych. Jest to bardzo powszechne już u kilkuletnich dzieci, które bez skrępowania używają słów „wariat”, „świr” czy „psychol”. Dlatego pierwsze myśli o chorobie psychicznej są przez nas samych klasyfikowane jako głupi żart i coś godnego pogardy. Przełam ten stereotyp. Tego rodzaju żarty nie maja wiele wspólnego z prawdą, a osób całkowicie zdrowych psychicznie nie jest tak dużo jak się powszechnie wydaje. Kiedy należy się zgłosić do lekarza? Psychiatrzy wymieniają najczęściej główne kryterium – wtedy, kiedy pewne myśl, nawyki, uczucia zaczynają realnie przeszkadzać Ci w życiu albo zagrażać Tobie i Twoim bliskim. Jeśli w ciągu dnia dręczy Cię myśl, że rano wychodząc do pracy nie zamknąłeś drzwi na klucz, to nic groźnego – każdy z nas czasami ma taki stan. Natomiast, jeśli przerywasz wszystkie swoje codzienne zajęcia, zwalniasz się z pracy i jedziesz do domu przez pół miasta tylko po to, żeby upewnić się, że drzwi są zamknięte, to już jest niepokojącym sygnałem. Polecamy: Jak efektywnie odpocząć? Bliskie osoby a podjęcie decyzji o leczeniu Inni ludzie nie siedzą w Twojej głowie i nie są w stanie odgadnąć Twoich myśli. Mogą komentować jedynie Twoje zachowanie albo to, co mówisz – bo to mogą zauważyć. Nikt nie może „wmówić” Ci choroby psychicznej ani „zachęcić” do rozpoczęcia leczenia. Żeby efektywnie leczyć się u psychiatry, trzeba naprawdę tego chcieć. Jeśli Twoi bliscy interpretują Twoje zachowanie jako dziwne i mówią Ci o tym jest to sygnał, że musisz bacznie siebie obserwować – dzięki temu będziesz sam umiał ocenić, czy chcesz zasięgnąć pomocy czy nie. Pamiętaj! Myśl o sobie Według definicji WHO (World Health Organisation – Światowa Organizacja Zdrowia) zdrowie to ogólny dobrostan fizyczny i psychiczny. Czyli to, jak się czujesz sam ze sobą też mieści się w pojęciu „zdrowie”. Jeśli chodzi o Twój stan psychiczny, musisz być egoistą. Myśl przede wszystkim o tym, jak Ty się czujesz ze swoimi myślami i nastrojami. Jeśli przeszkadzają Ci one – to znak, że należy zasięgnąć porady specjalisty. Polecamy: Czy lęk występuje w depresji? Chcieć to móc Bez chęci wyleczenia z Twojej strony cała terapia nie będzie miała sensu. Niestety w chorobach psychicznych jest nieco inaczej niż w somatycznych. Jeśli masz zapalenie gardła, wystarczy przez kilka dni brać zapisane przez lekarza tabletki – nie musisz chcieć wyleczyć się z tego, tabletki zadziałają same i zabiją groźne bakterie. W przypadku chorób psychicznych sprawa jest o wiele trudniejsza. Lekarz także przepisuje tabletki – ale działają one na coś innego niż gardło. Działają na mózg, na sposób myślenia, odczuwania i odbierania bodźców. Potrzebna jest zatem ogromna siła psychiczna i wola do walki z chorobą, która bierze się właśnie z chęci wyleczenia. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
czy w psychiatryku można mieć telefon